Trzy pytania do Wiktorii Frej

By Maj 27, 2019news

15 maja 2019 roku wspólnie z Piotrem Chmielewskim gościłem na KUL-u podczas VIII Studenckich Spotkań Komunikacji. Po zakończeniu, porozmawiałem z Wiktorią Frej, koordynatorką tego wydarzenia. 

Krzysztof Wodecki: Za nami VIII Studenckie Spotkania Komunikacji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Jakbyś podsumowała to wydarzenie okiem organizatorki i uczestniczki? 
Wiktoria Frej:VIII Studenckie Spotkania Komunikacji to jedno z większych wydarzeń organizowanych przez Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa KUL. Jako koordynatorka tegorocznej edycji mogę powiedzieć, że zespół, który pracował nad tym wydarzeniem, momentami dokonywał rzeczy niemożliwych 😉 Organizacyjnie naprawdę dobrze wszystko przygotowaliśmy. Myślę też, że dużo się przy tym nauczyliśmy nauczyliśmy — wiemy, co zadziałało i było fajne, a co należy poprawić. To jest chyba ważne, by przy organizacji tego typu wydarzeń wyciągać wnioski. Jako uczestniczka niewiele mogę powiedzieć, zbytnio stresowałam się w trakcie wydarzenia, by w pełnym skupieniu słuchać prezentacji.
Podczas Studenckich Spotkań Komunikacji występowałaś w roli organizatorki. Jak się czujesz w tej roli? Czy organizacja wydarzeń, to coś, co chciałabyś robić w przyszłości? 
Z całą pewnością mam w sobie coś z aktywistki i taka forma pracy bardzo mi odpowiada. Lubię poczucie odpowiedzialności oraz decyzyjność związane z organizacją wydarzeń. Podoba mi się poczucie spełnienia i satysfakcji w momencie, gdy widzę efekt kilku miesięcy pracy nie tylko mojej, ale całego zespołu ludzi. To niezwykle budujące. Zdecydowanie chciałabym tworzyć coś swojego w przyszłości, mam już nawet pewne plany, które, mam nadzieję, niebawem uda mi się zrealizować.
Podczas jednej z naszych rozmów wspomniałaś, że chcesz aby określało Cię słowo „zaangażowanie”. Dlaczego akurat to słowo i jak tę wartość przekładałaś na dotychczasowe działania marketingowe (np. podczas ostatniej konferencji, którą organizowałaś)? W jaki sposób chcesz ją realizować w przyszłości? 
To było „110%” — tak się określam 😉 Rzeczywiście, lubię się angażować, próbować nowych rzeczy i zawsze staram dawać z siebie 110% moich możliwości i zaangażowania właśnie. Wydaje mi się, że bez tego trudno wyjść z jakąkolwiek inicjatywą, zrobić coś ponad wymagane od nas minimum. Jeśli ludziom chce się coś robić, tak bezinteresownie, szczerze i z pasją, to działania, jakich się podejmują, procentują w przyszłości. Podobnie jest z działaniami marketingowymi.
Nie wiem dokładnie, co przyniesie mi przyszłość, jednak z całą pewnością mogę stwierdzić, że studia licencjackie w Lublinie to trzy lata niesamowitych doświadczeń, rozwoju, spotkań z inspirującymi ludźmi i stawania się bardziej świadomą, tego kim jestem, kim chcę być.